czwartek, 18 kwietnia 2013

Słoneczko

Nie można siedzieć w szkole przy takiej pogodzie. Nie chodzi nawet o fakt, że jest ciepło i że miło byłoby napić się piwka, wcale nie! Siedzenie w szkole podczas, gdy słońce napierdala po tablicy bardzo źle wpływa na wzrok uczniów, a że nauczyciele zabraniają zakładania okularów przeciwsłonecznych w klasie, postanowiłyśmy z Korą trochę postrajkować.

Spędziłyśmy więc cały dzień sprzeciwiając się niedogodnościom zapewnianym nam przez szkołę. Kto by pomyślał, że redds i radler połączone ze sobą o godzinie 11 przyniosą tak cudowną banię? My pomyślałyśmy, więc stało się to, co miało się stać.




Strasznie fajny dzień.

sobota, 13 kwietnia 2013

Cześć

Wychodząc na papierosa co 45 minut dnia 12 kwietnia 2013 upewniałyśmy się w przekonaniu, że wiosna w końcu nadeszła, a my nie przywitałyśmy jej z należytym szacunkiem. Postanowiłyśmy zatem zrobić to, bo przecież mogłaby się obrazić i pomyśleć, że wcale się z niej nie cieszymy
Wpadłam do Kory z małym prezentem, który po opróżnieniu postawiłyśmy wśród innych butelek po wódce. Nie było to jednak coś, czego od rana pragnęłyśmy. Wyszłyśmy z mieszkania i, zdziwione faktem, że o 21 temperatura nadal była wysoka, kupiłyśmy jeszcze jedną butelkę wódki, po czym udałyśmy się do parku, który w zasadzie jest naszym drugim domem, gdy jest ładna pogoda.


Wieczór zapowiadał się bardzo przyjemnie, zdjęłyśmy nawet na chwilę kurtki, tak desperacko pragniemy ciepła. Zaraz zaczęło padać, więc ubrałyśmy je z powrotem, jednak tyłków z ławki nie miałyśmy zamiaru ruszać. Ale wszystko do czasu.
Nie tylko my wpadłyśmy na genialny pomysł, by celebrować ciepło w plenerze. Całe szczęście jedną z osób, które postanowiły robić to samo był niepijący kierowca, który zawiózł nas nad zaporę. Towarzystwo mew działa na nas kojąco.



Wsłuchując się w szum wody i śpiew ptaków popijałyśmy piwko i paliłyśmy coś dziwnego, co Kora kazała mi kupić.

Więcej chyba nie pamiętam. Wiem tylko, że skończyłyśmy w samochodzie kolegi, który poczęstował nas złymi rzeczami. Pozwoliły nam one ze smakiem zjeść BigMaki.


O godzinie 4 nad ranem obudził mnie sms "są i ptaki". Kora, wracając do domu wsłuchiwała się w ich śpiew. Obie jesteśmy prawdziwymi fankami natury.


Na dziś zapowiedziano burzę. Trudno, trzeba spełniać swoje obowiązki. W końcu bardzo interesuje nas przyroda.