sobota, 13 kwietnia 2013

Cześć

Wychodząc na papierosa co 45 minut dnia 12 kwietnia 2013 upewniałyśmy się w przekonaniu, że wiosna w końcu nadeszła, a my nie przywitałyśmy jej z należytym szacunkiem. Postanowiłyśmy zatem zrobić to, bo przecież mogłaby się obrazić i pomyśleć, że wcale się z niej nie cieszymy
Wpadłam do Kory z małym prezentem, który po opróżnieniu postawiłyśmy wśród innych butelek po wódce. Nie było to jednak coś, czego od rana pragnęłyśmy. Wyszłyśmy z mieszkania i, zdziwione faktem, że o 21 temperatura nadal była wysoka, kupiłyśmy jeszcze jedną butelkę wódki, po czym udałyśmy się do parku, który w zasadzie jest naszym drugim domem, gdy jest ładna pogoda.


Wieczór zapowiadał się bardzo przyjemnie, zdjęłyśmy nawet na chwilę kurtki, tak desperacko pragniemy ciepła. Zaraz zaczęło padać, więc ubrałyśmy je z powrotem, jednak tyłków z ławki nie miałyśmy zamiaru ruszać. Ale wszystko do czasu.
Nie tylko my wpadłyśmy na genialny pomysł, by celebrować ciepło w plenerze. Całe szczęście jedną z osób, które postanowiły robić to samo był niepijący kierowca, który zawiózł nas nad zaporę. Towarzystwo mew działa na nas kojąco.



Wsłuchując się w szum wody i śpiew ptaków popijałyśmy piwko i paliłyśmy coś dziwnego, co Kora kazała mi kupić.

Więcej chyba nie pamiętam. Wiem tylko, że skończyłyśmy w samochodzie kolegi, który poczęstował nas złymi rzeczami. Pozwoliły nam one ze smakiem zjeść BigMaki.


O godzinie 4 nad ranem obudził mnie sms "są i ptaki". Kora, wracając do domu wsłuchiwała się w ich śpiew. Obie jesteśmy prawdziwymi fankami natury.


Na dziś zapowiedziano burzę. Trudno, trzeba spełniać swoje obowiązki. W końcu bardzo interesuje nas przyroda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz